Zapraszamy dzieci, rodziców i dziadków na kolejne spotkanie w kinie z cyklu CZAS NA BAJKĘ Z DZIADKAMI. Tym razem wyruszymy w niezwykłą podróż w świat smoków, rycerzy, dinozaurów i… robotów! Zastanowimy się, jakie niebezpieczne zwierzęta można spotkać, czy dziadek miał kiedyś własnego robota i czym fascynowały się dawne pokolenia. Oglądaniu bajek towarzyszyć będą zabawy, zagadki i rozmowy, które połączą świat dawnych marzeń z dziecięcą wyobraźnią.
W programie:
Arcyzabawna operetka w kultowej inscenizacji Laurenta Pelly’ego z fenomenalną sopranistką Felicity Lott po raz pierwszy na wielkim ekranie. Spektakl z 2000 roku prezentujemy w wersji zremasterowanej.
Offenbach był mistrzem w pisaniu operetek na kanwie mitów greckich i tradycyjnych baśni („Orfeusz w piekle” czy „Rycerz Sinobrody”). Jego „antyczne” i „fantastyczne” dzieła zawsze w humorystyczny sposób odmalowywały współczesnych mu ludzi, także „nażartą socjetę” II Cesarstwa ze wszystkimi ich komicznymi wadami. Niemal 150 lat później podobną wizję scenicznej zabawy z rzeczywistością zaprezentowali w Théâtre du Châtelet w Paryżu reżyser Laurent Pelly oraz dyrygent Marc Minkowski.
W inscenizacji tej, która na długie lata stała się wzorcem wystawiania „Pięknej Heleny”, potok humoru wypływa z pomysłu osadzenia akcji operetki w wyobraźni śpiącej gospodyni domowej. Tytułowa Helena (Felicity Lott) to znudzona współczesna pani domu marząca o byciu najpiękniejszą kobietą świata, o którą walczą herosi.
Nagranie spektaklu z 2000 roku prezentujemy w wersji zremasterowanej: obraz i dźwięk zostały cyfrowo odświeżone, aby jeszcze pełniej oddać barwy i brzmienie tej paryskiej inscenizacji.
Czy namiętność może mieć smak? Wietnamsko-francuski reżyser Tran Anh Hung („Rykszarz", „Zapach zielonej papai") udowadnia, że zdecydowanie tak! „Bulion i inne namiętności" (nagroda za reżyserię na festiwalu w Cannes) wciąga w świat doskonałej francuskiej kuchni, ale przede wszystkim w zmysłowy sposób pokazuje, że poprzez potrawy, smaki i aromaty można wyrazić najgłębsze uczucia.
Bohaterami osadzonego w drugiej połowie XIX wieku filmu są znakomita kucharka Eugénie (Juliette Binoche) i znany smakosz, gastronom Dodin (Benoît Magimel). Od 20 lat razem gotują, tworzą przepisy i wydają wielkie przyjęcia. Rozmawiają ze sobą głównie za pośrednictwem potraw, przygotowując wspaniałe buliony, sosy, przepiórki, turboty, warzywa z własnego ogrodu czy spektakularne desery. Świat, który wspólnie tworzą, pomaga im przetrwać najtrudniejsze życiowe momenty, a ich relacja przez lata ewoluuje.
Tran Anh Hung, luźno opierając scenariusz na powieści Marcela Rouffa i inspirując się autentyczną postacią Anthelme'a Brillata-Savarina, łączy romans z poetyckim kinem kulinarnym. Udowadnia również, że kino może oddawać niezwykły smak i aromat potraw, tak aby widz mógł rozkoszować się każdym ujęciem. Za oprawę kulinarną „Bulionu i innych namiętności" odpowiada Pierre Gagnaire, słynny francuski szef kuchni. Od czasów „Uczty Babette" nie było w kinach tak smakowitego filmu. Bon appétit!
„Łowca jeleni” Michaela Cimino to jeden z najważniejszych i wywołujących najbardziej żarliwe dyskusje tytułów w dziejach kina. Laureat pięciu Oscarów, w tym za najlepszy film, najlepszą reżyserię oraz najlepszą drugoplanową rolę męską. To pełna rozmachu, a zarazem zaskakująco intymna opowieść o przyjaźni, lojalności i cenie, jaką płaci się za dojrzewanie w cieniu historii.
W niewielkim górniczym miasteczku w Pensylwanii trzej nierozłączni przyjaciele – Michael (Robert De Niro), Nick (Christopher Walken) i Steven (John Savage) – pracują w hucie. Wieczorami spotykają się w barze i jeżdżą razem na polowania, ciesząc się prostym życiem. Ich codzienność, z pozoru zwyczajna, nabiera tragicznej głębi, gdy zostają powołani do wojska i wysłani – tuż po hucznym ślubie Stevena – na wojnę w Wietnamie.
Cimino z niezwykłą precyzją buduje świat, w którym wielu widzów może się przejrzeć, a potem krok po kroku go burzy – raz w huku wystrzałów i wybuchów, a innym razem w ciszy, w której walka z powracającymi traumami wydaje się skazana na porażkę. W „Łowcy jeleni” zderzenie ludzkiej lojalności z bezsensem wojny ma wymiar nie tylko dramatyczny, lecz także uniwersalny. To historia o przyjaźni wystawionej na najtrudniejszą próbę, o granicach odwagi, o miłości, która nie wszystko jest w stanie ocalić, i o tym, że czasem jeden moment zmienia wszystko.
Tego filmu nie da się zapomnieć.
Kiedy rynek pracy jest bezlitosny, trzeba wyeliminować konkurencję. Bohater „Bez wyjścia” – nowego filmu Park Chan-wooka, twórcy „Oldboya”, „Służącej” i „Podejrzanej” – dosłownie bierze sprawy w swoje ręce. Koreański mistrz kina gatunkowego stawia niepokojąco trafną diagnozę współczesnych lęków – w swoim bezkompromisowym, autorskim stylu.
Man-su (gwiazda „Squid Game”, Lee Byung-Hun) prowadzi idealne życie: stabilne zatrudnienie, rodzina, dom, dwa golden retrievery. Ale wystarczy jeden dzień, by sielanka zmieniła się w horror. Man-su traci pracę w fabryce papieru, a z nią status, męskość, tożsamość, honor i sens życia. By je odzyskać, nie cofnie się przed niczym, szczególnie że mokra robota przynosi tyle samo satysfakcji, co ta papierkowa.
Choć bezlitośnie kpi z wyścigu szczurów, korporacyjnej mentalności i męskiego ego, reżyser zabiera również głos na temat współczesnego rynku pracy w dobie AI. „Bez wyjścia”, podobnie jak kultowy „Parasite”, pod warstwami czarnego humoru kryje wnikliwe obserwacje dotyczące klasowych napięć i burzliwych społecznych przemian. Pół żartem, pół serio Park Chan-wook zadaje i nam prowokacyjne pytanie: czy istnieje praca, dla której możesz zabić?