Nocą, na dachach Tel Awiwu, z dala od oficjalnych komunikatów i kamer, byli i obecni członkowie izraelskich struktur wojskowych opowiadają o systemach, które sami współtworzyli i obsługiwali. Ich świadectwa odsłaniają mechanizmy podejmowania decyzji prowadzących do masowego zabijania palestyńskich cywilów w Strefie Gazy – od procedur i technologii po sposób, w jaki odpowiedzialność za ludzkie życie zostaje rozproszona pomiędzy ludzi, dane i algorytmy.
Za filmem stoją Yuval Abraham – filmowiec i dziennikarz śledczy – oraz Rachel Szor – reżyserka i operatorka filmowa. Oboje należą do czworga twórców „Nie chcemy innej ziemi” („No Other Land”), jednego z najgłośniejszych dokumentów ostatnich lat, nagrodzonego w 2025 roku Oscarem dla najlepszego pełnometrażowego filmu dokumentalnego.
„NAZA” wyrasta z ponad trzech lat pracy dziennikarskiej i śledczej. Wiele ustaleń, do których twórcy docierali podczas pracy nad filmem, było publikowanych na bieżąco przez „The Guardian”, we współpracy z izraelsko-palestyńskim magazynem +972 oraz Local Call. „The Guardian” jest również jednym z producentów filmu, co podkreśla jego wyjątkowe połączenie kina dokumentalnego z dziennikarstwem śledczym.
Producentem wykonawczym filmu jest Jonathan Glazer – nagrodzony Oscarem za „Strefę interesów”. Obecność Glazera przy „NAZA” tworzy dodatkowy kontekst dla filmu, który podobnie jak „Strefa interesów” przygląda się mechanizmom przemocy z perspektywy ludzi funkcjonujących wewnątrz systemu, podczas gdy jego ofiary pozostają w dużej mierze poza kadrem.
W „NAZA” Abraham i Szor kierują uwagę na ludzi znajdujących się wewnątrz izraelskiego systemu wojskowego i próbują zrozumieć nie tylko konsekwencje wojny, ale również mechanizmy, które umożliwiają jej prowadzenie. Film powstał na podstawie rozmów z 24 izraelskimi oficerami wywiadu i żołnierzami, których świadectwa składają się na obraz systemu, w którym decyzje dotyczące życia cywilów zostają wpisane w procedury wojskowe i technologiczne.
Film miał światową premierę w konkursie głównym Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji, gdzie zdobył Nagrodę Specjalną Jury. Międzynarodowa prasa zwracała uwagę na bezkompromisowość filmu oraz siłę świadectw osób mówiących z wnętrza systemu.
To wstrząsający dokument o wojnie widzianej nie z pola bitwy, lecz z miejsc, w których zapadają decyzje. O technologii, odpowiedzialności i granicach posłuszeństwa. O tym, co dzieje się, kiedy przemoc zostaje zamieniona w procedurę, a decyzje o ludzkim życiu stają się częścią systemu.
Ma dwa koła, kły i niepohamowany apetyt na krew
Nick Noddy Oddie, kurier motocyklowy z Birmingham, kupuje za bezcen używanego Nortona Commando i przywraca go do życia – bardziej dosłownie, niż mógłby przypuszczać. Maszyna unika światła dziennego, samodzielnie przemierza nocą ulice i wyjątkowo brutalnie rozprawia się z gangiem odpowiedzialnym za śmierć jej poprzedniego właściciela oraz każdym, kto stanie jej na drodze. Gdy liczba ofiar zaczyna rosnąć, Noddy prosi o pomoc policyjnego inspektora oraz księdza gotowego przeprowadzić egzorcyzm. Bo czasami zwykła wizyta u mechanika to za mało.
“Kupiłem motocykl, który jest wampirem” to brytyjska komedia grozy, w której satanistyczny rytuał, gang motocyklistów i wampiryczne prawidła spotykają się z pubowym humorem, praktycznymi efektami gore oraz maszyną uzbrojoną w kolce i uzębiony reflektor. Film z radosną bezczelnością przekracza kolejne granice absurdu, serwując krwawe pościgi, makabryczne gagi i księdza próbującego egzorcyzmować dwukołowego demona. Trudno wyobrazić sobie lepszy seans na Halloween: jest demonicznie, obrzydliwie, bezwstydnie głupio i piekielnie zabawnie.
Film Dirka Campbella trafił do brytyjskich kin w 1990 roku, ale początkowo nie odniósł większego sukcesu. Z czasem zdobył jednak status kultowej osobliwości brytyjskiego kina klasy B, a jego kolekcjonerskie wydania pozwoliły odkryć go kolejnym pokoleniom widzów. Jego największą siłą pozostaje świadomie niedorzeczny pomysł, zrealizowany w scenerii ponurego, miejskiego horroru, oraz występy Neila Morrisseya, Michaela Elphicka i Anthony’ego Danielsa jako ekscentrycznego księdza walczącego z motocyklem napędzanym ludzką krwią.
W przeddzień 18. urodzin Trina planuje ucieczkę od toksycznej matki. Niespodziewany przyjazd tajemniczych ciotki Heleny i sparaliżowanej babci Reginy uruchamia wydarzenia, w których codzienność coraz mocniej splata się z kaszubskimi wierzeniami i sennymi koszmarami Triny.
Paryż w rytmie jazzu, zbrodnia w rytmie serca.
„Windą na szafot” (Ascenseur pour l’échafaud) z 1958 roku to nie tylko debiut fabularny Louisa Malle’a, ale kamień milowy, który przetarł szlaki dla francuskiej Nowej Fali. Legendarne dzieło niepokornego twórcy znad Sekwany to stylowy kryminał noir, w którym melancholijna atmosfera paryskich ulic być może jest nawet ważniejsza od fabularnej intrygi. W centrum historii jest zbrodnia popełniona przez Juliana Taverniera na mężu swojej kochanki. Może to morderstwo byłoby doskonałe, gdyby nie „drobny” szczegół, który powoduje, że Julian musi wrócić na miejsce zbrodni.
„Windą na szafot” to przede wszystkim nastrojowe kino osiągnięte pionierskim zastosowaniem małych kamer, swobodną konstrukcją, pięknymi zdjęciami i niezapomnianą, stworzoną w ciągu doby, legendarną muzyką geniusza jazzu – Milesa Daviesa. To także pierwszy film w którym mogła odsłonić swój talent przyszła ikona francuskiego kina – Jeanne Moreau.
Film po rekonstrukcji cyfrowej.
Oto prawdziwa historia oszustki, która zwodziła władze i lud. Urodziła się kobietą, acz nosiła po męsku i pod fałszywym imieniem dopuściła wielu niecnych czynów.
„Róża” to jeden z najgłośniejszych tytułów ostatniego Berlinale za sprawą brawurowej roli Sandry Hüller, nagrodzonej Srebrnym Niedźwiedziem za tytułową kreację. Aktorka znana z „Anatomii upadku”, „Projektu Hail Mary”, „Strefy interesów” i „Toniego Erdmanna” wciela się tym razem w tajemniczego żołnierza. Do tej roli przeszła nie tylko niezwykłą fizyczną metamorfozę, ukrywając kobiecość pod męskim strojem, ale też fenomenalnie połączyła szorstkość z łagodnością i humorem.
Do położonej na uboczu wsi przybywa naznaczony wojną żołnierz, który podaje się za spadkobiercę porzuconego gospodarstwa. Obcy budzi początkowo nieufność, ale szybko przekonuje do siebie wieśniaków dzięki przywiezionym dokumentom, niepospolitej pracowitości i gotowości, by podporządkować się surowym regułom protestanckiej wspólnoty. W okrutnych realiach XVII-wiecznych Niemiec ktoś, kto nie ma żadnych praw, może być sobą wyłącznie w przebraniu - dlatego tytułowa postać musi skrzętnie ukrywać swoją prawdziwą naturę i tożsamość.
„Róża” jest przewrotną opowieścią o cenie wolności i o odwadze życia na własnych zasadach. Kwestionujący patriarchalny przywilej i binarny podział płci, chłodno analizujący mechanizmy społeczne, film Markusa Schleinzera okazuje się zaskakująco współczesny. Choć minimalistyczny, to pieczołowicie odtwarza detale życia XVII-wiecznej niemieckiej wsi, a eleganckie, surowe zdjęcia budują gęstą atmosferę narastającego zagrożenia. Schleinzer, podobnie jak Robert Eggers, jest mistrzem stylizacji i niepokojącej aury. Dla obu historia bywa pretekstem do filmowej przypowieści o naszych czasach. „Róża” składa hołd tym, którzy przetarli nam ścieżki, ale też przypomina, że prawo do bycia sobą jest zdobyczą, o którą wciąż trzeba walczyć.