Czy namiętność może mieć smak? Wietnamsko-francuski reżyser Tran Anh Hung („Rykszarz”, „Zapach zielonej papai”) udowadnia, że zdecydowanie tak! „Bulion i inne namiętności” (nagroda za reżyserię na festiwalu w Cannes) wciąga w świat doskonałej francuskiej kuchni, ale przede wszystkim w zmysłowy sposób pokazuje, że poprzez potrawy, smaki i aromaty można wyrazić najgłębsze uczucia.
Bohaterami osadzonego w drugiej połowie XIX wieku filmu są znakomita kucharka Eugénie (Juliette Binoche) i znany smakosz, gastronom Dodin (Benoît Magimel). Od 20 lat razem gotują, tworzą przepisy i wydają wielkie przyjęcia. Rozmawiają ze sobą głównie za pośrednictwem potraw, przygotowując wspaniałe buliony, sosy, przepiórki, turboty, warzywa z własnego ogrodu czy spektakularne desery. Świat, który wspólnie tworzą, pomaga im przetrwać najtrudniejsze życiowe momenty, a ich relacja przez lata ewoluuje.
Tran Anh Hung, luźno opierając scenariusz na powieści Marcela Rouffa i inspirując się autentyczną postacią Anthelme’a Brillata-Savarina, łączy romans z poetyckim kinem kulinarnym. Udowadnia również, że kino może oddawać niezwykły smak i aromat potraw, tak aby widz mógł rozkoszować się każdym ujęciem. Za oprawę kulinarną „Bulionu i innych namiętności” odpowiada Pierre Gagnaire, słynny francuski szef kuchni. Od czasów „Uczty Babette” nie było w kinach tak smakowitego filmu. Bon appétit!
Seans przedpremierowy.
„Dobry chłopiec” to kolejna międzynarodowa produkcja Jana Komasy, reżysera nominowanego do Oscara „Bożego Ciała” oraz głośnych filmów „Hejter” i „Miasto 44”.
Światowa premiera filmu „Dobry chłopiec” odbyła się podczas jubileuszowej 50. edycji Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Toronto. Film został zaproszony do prestiżowej sekcji Centrepiece, która - jak podkreślają organizatorzy - „honoruje i świętuje globalne osiągnięcia filmowe”, prezentując wybitne, współczesne dzieła z całego świata.
Najnowszy film Komasy to opowieść, która wciąga od pierwszych minut w kalejdoskop wieloznaczności i prowokuje do głębokiej refleksji. Historia, która wodzi za nos czarnym humorem, a jednocześnie zadaje wiele trudnych pytań o granice moralności, nie dając jednoznacznych odpowiedzi. Zmusza do konfrontacji z własnymi przekonaniami i nikogo nie pozostawia obojętnym. W rolach głównych: Stephen Graham nagrodzony Złotym Globem za swoją poruszającą rolę w serialu „Dojrzewanie”, Andrea Riseborough („Birdman”), Anson Boon („1917”, „Strefa gangsterów”) oraz Monika Frajczyk („Zielona granica”). Za produkcję „Dobrego chłopca” odpowiadają nominowani do Oscara za film „IO” Ewa Piaskowska i Jerzy Skolimowski oraz uznany producent brytyjski, założyciel Recorded Picture Company, Jeremy Thomas („Ostatni cesarz”, „Sexy Beast”, „Tylko kochankowie przeżyją”). Autorem zdjęć jest Michał Dymek, mający na koncie nominowane do Oscara filmy „Dziewczyna z Igłą” Magnusa von Horna, „Prawdziwy ból” Jesse’ego Eisenberga oraz „IO” Jerzego Skolimowskiego. Scenariusz napisali debiutant Bartek Bartosik we współpracy z Naqqash Khalid.
„Ostatnia sesja w Paryżu” w reżyserii Rebekki Zlotowski w oficjalnej selekcji MFF Cannes 2025!
Najnowszy film w Rebekki Zlotowski „Ostatnia sesja w Paryżu” znalazł się w oficjalnej selekcji Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes! Film zostanie zaprezentowany na specjalnym pokazie pozakonkursowym (Out of Competition).
W roli głównej w „Ostatniej sesji w Paryżu”, zobaczymy laureatkę Oscara Jodie Foster, a obok niej plejadę najlepszych francuskich aktorów - Virginie Efirę, Mathieu Amalrica, Daniela Auteuila i Vincenta Lacoste.
Kiedy znana psychiatra Lilian Steiner dowiaduje się o śmierci jednej ze swoich pacjentek, jest głęboko zaniepokojona. Przekonana, że było to morderstwo, postanawia podjąć śledztwo…
Urodzona w 1980 roku Rebecca Zlotowski - reżyserka i scenarzystka polsko-marokańskiego pochodzenia od lat realizuje produkcje, które walczą o najbardziej prestiżowe nagrody filmowe. Debiutowała w 2010 r. filmem „Piękny kolec”, w którym wystąpili Lea Seydoux, Anais Demoustier i Johan Libereau. Trzy lata później, jej kolejny obraz – „Grand Central” – pokazano w konkursie Un Certain Regard festiwalu w Cannes. W dorobku artystki znalazł się również m.in. dramat „Planetarium”, komediodramat „Gorące lato z Sofią”, czy inspirowany własnymi doświadczeniami „Other People’s Children”. Ostatnia z produkcji była nominowana do nagród na festiwalach w Wenecji i Toronto.
Co kryje się w naszych myślach? Kto tak naprawdę mieszka w naszej głowie? Osoba szalona, romantyczna, namiętna, rozważna? A może w naszym umyśle panuje niezły tłok? O międzyludzkich relacjach oraz o tym, co w nas siedzi, w swoim nowym filmie opowiada twórca wielkiego hitu „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” Paolo Genovese.
Bohaterami filmu są Piero i Lara. Ich pierwsza randka wywołuje u obojga zrozumiały stres. Oboje chcieliby pokazać się z jak najlepszej strony i uniknąć wpadek, o które w zdenerwowaniu nie trudno, ale też i poznać myśli i wyczuć pragnienia drugiej osoby.
Zapraszamy na największą ewangeliczną pomyłkę w historii! „Żywot Briana” według Monty Pythona, grupy niepoprawnych komików z Wielkiej Brytanii, to wyjątkowo nieortodoksyjna przypowieść biblijna. Choć film kończy się sceną ukrzyżowania, wyjdziecie z kina, gwiżdżąc absurdalną piosenkę „Always Look on the Bright Side of Life” („Zawsze patrz na jasną stronę życia”).
Kinowy seans „Żywota Briana” po latach to wyjątkowa okazja, by na wielkim ekranie zobaczyć legendarne już spory między Frontem Wyzwolenia Judei a Judejskim Frontem Ludowym (pamiętajcie, to dwie zupełnie różne frakcje!). Odwiedzimy też pałac Poncjusza Piłata, który ma drobną wadę wymowy i być może zechce: „uwolnić Błajana”, jeśli go ładnie o to poprosicie. Warto też zadać sobie fundamentalne pytanie: „Co takiego zrobili dla nas Rzymianie?”.
Bohaterem filmu jest rówieśnik Jezusa, który urodził się tej samej nocy w Betlejem, ale w sąsiedniej stajence. Losy chłopca o imieniu Brian są przewrotną paralelą losów Chrystusa. Także zostaje uznany za Mesjasza i także kończy na krzyżu. Pierwotny tytuł filmu brzmiał „Jezus Chrystus. Żądza chwały”. Postać Briana pojawiła się później, a dzieło miało nosić nazwę „Ewangelia według Świętego Briana” lub „Brian z Nazaretu”.
Choć premiera w 1979 roku wywołała skandal, dziś „Żywot Briana” jest niekwestionowanym klasykiem. To inteligentna satyra, która nie wyśmiewa szczerej wiary, lecz ludzką głupotę, dogmatyzm, fanatyzm i ślepe podążanie za tłumem. Kpi także z hollywoodzkich produkcji o tematyce biblijnej. Warto dodać, że w filmie pojawia się postać samego Jezusa. Jest on przedstawiony tradycyjnie i z szacunkiem, a komizm w scenach z nim nie wynika z jego zachowania, lecz z reakcji tłumu.