PL
Brytyjski przemysł filmowy długo borykał się z sukcesem w Stanach Zjednoczonych, lecz humorystyczna opowieść Alexandra Kordy o najsłynniejszym władcy Anglii podbiła Amerykę. Film był pierwszą produkcją spoza USA, która zdobyła Oscara za najlepszy film, a nagroda dla najlepszego aktora trafiła do Charlesa Laughtona, wynosząc go na międzynarodowe szczyty i otwierając drogę do udanej kariery w Hollywood. Jego kreacja tytułowego monarchy stała się wzorem dla późniejszych przedstawień Henryka VIII, choć nie całkiem wiernym historycznie, a Laughton zachwyca swoją energią i wdziękiem.
W swojej roli Laughton uchwycił ludzkie słabości kryjące się za władzą i przepychem, przedstawiając Henryka w kolejnych etapach życia: gdy poznaje i żegna się z każdą z żon, aż po lata jego upadku i starości. Towarzyszy mu obsada utalentowanych aktorek, w tym Merle Oberon oraz Elsa Lanchester (prawdziwa żona Laughtona) wcielające się w pięć z sześciu małżonek króla.
Korda stawia raczej na rozrywkę niż na historyczną dokładność, a bogate scenografie i wspaniałe kostiumy pokazują jakość, jaką węgierski producent i reżyser wniósł do brytyjskiej kinematografii. Jako zagorzały anglofil, Korda wniósł swoje artystyczne spojrzenie outsidera do rozwijającej się kultury filmowej kraju i uczynił z filmu kostiumowego ważny element brytyjskiej kinematografii. W 2018 roku BFI odrestaurowało film, przywracając tę klasyczną brytyjską kostiumową produkcję na duży ekran.
ENG
The British film industry struggled to find success in the United States but Alexander Korda’s humorous screen history of the country’s most infamous ruler took America by storm. It was the first non-US film to win an Oscar, awarded Best Picture, and Charles Laughton nabbing Best Actor prize, launching him into international stardom and precipitating a successful Hollywood career. His portrayal of the eponymous monarch set the template for how Henry VIII has been represented – not entirely accurately – and he gives a performance of delightful energy and verve. He captures the human weakness behind the power and bluster, depicting him through progressive stages of his life as he meets and despatches each wife, and finally into his declining years. Alongside him, a roster of female talent portrays five of his six wives, including Merle Oberon and Laughton’s real-life wife Elsa Lanchester. Korda aims at entertainment rather than historical accuracy while the lavish sets and costumes demonstrate the quality that the Hungarian producer/director brought to British filmmaking. A keen Anglophile, Korda brought his artistic outsider’s eye to the developing the country’s screen culture, and launched the heritage film as a British staple. The BFI restored the film in 2018, bringing this classic British costume feature back to the big screen.
35 lat od premiery, wciąż smakuje wybornie…
Młoda kadetka FBI, Clarice Starling (w tej roli rewelacyjna Jodie Foster) otrzymuje zadanie schwytania seryjnego mordercy zwanego Buffalo Billem. W tym celu zostaje wysłana do doktora Hannibala Lectera (ikoniczna rola Anthony’ego Hopkinsa) – uwięzionego w celi psychopaty i kanibala, który może pomóc w ustaleniu tożsamości zabójcy. Relacja między Starling i Lecterem odbiega od rutynowej znajomości i oparta jest na niebezpiecznej psychologicznej grze. Lecter analizuje traumy Clarice, za które oferuje wskazówki prowadzące do schwytania Buffalo Billa.
Gatunek: Thriller psychologiczny/horror
Tytuł oryginalny: The Silence of the Lambs
Reżyseria: Jonathan Demme
Scenariusz: Ted Tally (oparty na powieści „Milczenie owiec” Thomasa Harrisa)
Zdjęcia: Tak Fujimoto, A.C.E.
Montaż: Craig McKay
Muzyka: Howard Shore
Scenografia: Kristi Zea
Producent: Kenneth Utt, Edward Saxon, Ron Bozman
Producent wykonawczy: Gary Goetzman
Produkcja: Orion Pictures, MGM
Występują: Jodie Foster, Anthony Hopkins, Scott Glenn
„Milczenie owiec” (1991) to jeden z zaledwie trzech filmów w historii, które zdobyły Wielką Piątkę Oscarów, triumfując w najważniejszych kategoriach: najlepszy film, reżyseria (Jonathan Demme), scenariusz (Ted Tally) oraz pierwszoplanowe role (Anthony Hopkins i Jodie Foster). Pozostałe nagrody: Złoty Glob - Najlepsza aktorka w dramacie (Jodie Foster), BAFTA - Najlepszy aktor pierwszoplanowy (Anthony Hopkins), BAFTA - Najlepsza aktorka pierwszoplanowa (Jodie Foster), Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Berlinie - Srebrny Niedźwiedź dla najlepszego reżysera (Jonathan Demme)
Jesienią 2025 roku w słynnej Arena di Verona zebrały się największe gwiazdy opery i popu, w tym Andrea Bocelli, Jonathan Tetelman, Angela Gheorghiu i Il Volo, by dać niebywały koncert, który… przywrócił do życia Luciana Pavarottiego, króla tenorów i wielkiego śpiewaka zwykłych ludzi. Jego dwaj żyjący koledzy, Plácido Domingo i José Carreras, zaśpiewali z nim na żywo. Niemożliwe stało się faktem – Trzej Tenorzy powrócili na estradę!
Najnowszemu koncertowi ku czci śpiewaka o niebiańskim głosie, który wciąż przywołuje na myśl skąpane w słońcu i spaghetti Włochy, nadano znaczący tytuł: „Luciano Pavarotti. Człowiek, który wzruszył świat”. To prawda. Choć święcił nieprawdopodobne tryumfy na najważniejszych scenach, począwszy od mediolańskiej La Scali, a skończywszy na nowojorskiej The Metropolitan Opera, Luciano Pavarotti chciał przybliżyć muzykę klasyczną ludziom na całym świecie. To dzięki swym popularyzatorskim koncertom sprawił, że wielu z nas pokochało operę. Na jego występ w Hyde Parku, mimo ulewy, przyszło ponad 100.000 osób, a jego transmitowane przez telewizję występy z Domingiem i Carrerasem (Trzej Tenorzy) sprawiały, że w miastach i miasteczkach zamierał ruch na ulicach.
Koncert z legendarnego werońskiego amfiteatru to wiązanka najsłynniejszych arii operowych i niezaprzeczalnych evergreenów w wykonaniu nie tylko klasycznych śpiewaków, ale też artystów, którzy z powodzeniem łączą muzykę poważną z popową. Oprócz wcześniej wymienionych gwiazd wystąpili również: wiolonczelista Hauser, piosenkarz Umberto Tozzi, a także Vittorio Grigolo, międzynarodowej klasy tenor, który w wieku 13 lat zaśpiewał w Operze Rzymskiej partię Pastuszka w „Tosce” Pucciniego, a rolę Cavaradossiego w tym spektaklu kreował wtedy sam Luciano Pavarotti.
Pierwszy prawdziwie dojrzały film animowany, który osiągnął poziom literackiej i wizualnej doskonałości.
James Cameron
Zanim „Matrix” nauczył nas kwestionować rzeczywistość, był „Ghost in the Shell”. Kultowe anime Mamoru Oshii z 1995 roku, oparte na mandze Masamune Shirowa, przenosi widzów do cyberpunkowej przyszłości. To świat spełnionych marzeń o poszerzeniu ludzkich możliwości. Ciała można ulepszać niczym komputerowy hardware, a granica między człowiekiem i maszyną staje się coraz bardziej płynna.
Gdy cyborg Major Motoko Kusanagi z Sekcji 9 rusza tropem hakera znanego jako Władca Marionetek, kryminalna intryga szybko zamienia się w fascynującą opowieść o tożsamości i świadomości. Pojawiają się filozoficzne pytania: co właściwie czyni nas ludźmi? I czy(m) jest „duch w skorupie”?
„Ghost in the Shell” to zarazem estetyczny majstersztyk: ukazane z rozmachem neonowe panoramy Neo Tokio, hipnotyzująca animacja i klimat cyberpunku. Do tego wspaniała ścieżka dźwiękowa, dzięki której Kenji Kawaii nadał futurystycznej historii niemal mistyczny wymiar. Film nie tylko zrewolucjonizował animację, ale też na trwałe wpłynął na kino science fiction i popkulturę XXI wieku. Zainspirował nie tylko „Matrixa” czy „Avatara”, ale też serie gier Metal Gear Solid oraz Deus Ex.
Trzy dni, jedna scena, niemal 30 kultowych zespołów, blisko 100 godzin nagrań oraz jeden znakomity film.
W letni, czerwcowy weekend w 1967 roku, zaczęła się legenda Janis Joplin i Jimiego Hendrixa. Wystarczyły trzy gorące dni na stadionie w Monterey, by dzięki 27 artystom powstała kontrkultura i zrodził się kalifornijski sen. Zanim doszło do powstania Woodstocku, sto tysięcy osób podczas Monterey International Pop Festival, napędzanych psychodelicznymi dźwiękami, zawiązało komunę hipisowską. Trwało “lato miłości”. Scott McKenzie w swojej piosence sugerował obowiązujący dress code: „Be sure to wear some flowers in your hair.” Ludzie porzucali formalne, krępujące ubrania, by na boso, ale w dzwonach, splątani etnicznymi koralikami, z kwiatami we włosach, gromadzić się wśród oparów dymu, nie wiedząc jeszcze, co się wydarzy.
Odpowiedź znajdziemy już w pierwszych sekundach filmu “Monterey Pop”. Pełna entuzjazmu hipiska wygłosi do kamery spojler: „To będzie jak Sylwester, Wielkanoc i Boże Narodzenie w jednym!”. Niemal lewitujących przedstawicieli “dzieci kwiatów”, psychodeliczne dźwięki i atmosferę zmiany okiem kamery uchwycił zdobywca Oscara D. A. Pennebaker. Film “Monterey Pop” miał być tylko programem telewizyjnym, jednak amerykańscy decydenci nie byli gotowi na taką dawkę buntu. Na szczęście, dzięki rekonstrukcji cyfrowej filmu, przekonamy się, że dzieło Pennebakera to nie tylko zapis koncertów, ale także portret całego pokolenia kontrkultury lat 60., jego energii, wolności, dzikości i artystycznej rewolucji.
Zanim Jimi Hendrix zaprzeczy prawu grawitacji, grając nietypowo na instrumencie, a potem pocałuje i podpali swoją gitarę, zatopimy się w atmosferze dni naznaczonych zmianą. Na twarzach odbiorców imprezy ktoś namaluje kwiaty, ktoś inny nakarmi psa, a jeszcze ktoś napisze na plakacie “Peace and Love”. Chwilę później zadebiutuje Janis Joplin, zahipnotyzuje słuchaczy na tyle, by potem zamienić się w legendę. Jedni rozpalali scenę do czerwoności, inni zranili stopę (perkusista The Who), a jeszcze inni rozczulali. „I’ve Been Loving You Too Long” Otisa Reddinga przeszło do historii, dzięki sfilmowaniu koncertu. Na scenie zobaczymy także przedstawicieli Simon and Garfunkel, The Mamas and the Papas, a całe wydarzenie zwieńczy muzyczna mantra w wykonaniu Ravi’ego Shankar’a.
Film „Monterey Pop” to prawdziwy game changer w świecie kina dokumentalnego, ze względu na rejestrację dźwięku na żywo. Kamera Pennebakera z wyjątkową bliskością utrwala zarówno sceniczne popisy, jak i reakcje publiczności i życie festiwalowe. Autor filmu odpowiedzialny jest przecież za powstanie dokumentów o Bobie Dylanie i Davidzie Bowiem. Byli tacy artyści, którzy żałowali, że nie pojawili się na festiwalu i nie wzięli udziału w tym rewolucyjnym kontrkulturowym zrywie. Widzowie nie mogą powtórzyć tego błędu!
Film w nowej, odrestaurowanej wersji 4K.